9 września, 1995 roku, w USA, premierę miała konsola, która na zawsze zapisała się w historii gier. Pierwsze PlayStation, znane wszystkim jako PSX, to sprzęt który pokochały miliony graczy, to sprzęt który z miejsca stał się kultowy. Dziś, z okazji dwudziestopięciolecia, chciałem Wam przedstawić listę, moim zdaniem, najlepszych gier na poczciwego Szaraka. Nie zwracajcie uwagi na kolejność, każdy tytuł jest wart uwagi, nawet dziś.

Metal Gear Solid

Czy jest na sali ktoś, kto nie kojarzy tej marki? Nie? Tak myślałem. 3 września 1998 roku, w Japonii, ukazała się gra, która pożarła umysły graczy – tytuł Kojimy był świeży, świetnie wyglądał, a do tego stawiał wielkie wyzwanie. Choć ja NIGDY nie miałem PSX, to grę wielokrotnie ukończyłem u kumpla. Będąc małolatem, byłem pod wielkim wrażeniem pierwszego MGS. Fabuła, postaci, sam gameplay, to wszystko było dla mnie nowe, a każda chwila spędzona w tym cudzie, to było coś niezapomnianego.

Zresztą, nawet dziś zdarza mi się wracać do tego legendarnego tytułu, poziom trudności nie straszy już tak jak kiedyś, jednak sama frajda z gry… Tu nic się nie zmieniło, nawet ponad 20 lat po premierze.

Silent Hill

Dzieciakiem będąc, uwielbiałem wszelkie horrory, kochałem się bać. Silent Hill był pierwszym tytułem, przy którym zdarzało mi się niemal posrać. Niepowtarzalny klimat, świetna, jak na tamte czasy, oprawa… No cudo! Klimat tego tytułu był niesamowity, do dziś zresztą robi to, co miał robić zawsze – straszy.

Boli tylko fakt, że dziś seria jest uznawana za martwą… Silent Hills, za które brał się Hideo Kojima, umarło. Pojawiają się często pogłoski o tym, że to jeszcze nie koniec, żeby na nagrobku nie wybijać jeszcze nazwy gry, jednak Konami… Aaa, nie będę się nakręcał.

Castlevania: Symphony of the Night

Absolutny klasyk, majstersztyk, powód moich koszmarów i gra, która będzie mnie straszyć do końca życia. Jeśli ktoś bywa na moich streamach, pamięta ileż razy padałem trupem, podczas moich wojaży po zamku Draculi. Obłędna muzyka (Główny motyw, jak ja go kocham!), dziki poziom trudności (Chyba że ze mnie taka ciota), a to wszystko wymieszane w kotle z klimatem. Pozycja obowiązkowa, jeśli chodzi o gry na PSX, tytuł wybitny!

Jeśli nie macie Szaraka, a mimo to chcecie wcielić się w Alucarda, to na PS4, można kupić cyfrową wersję tego cuda. Ja z całego serca polecam, fajnie jest sobie przypomnieć, jak bardzo się lamiło w takich grach. No, dobra, jak nadal się lami…

Driver

Jeden z tych tytułów, przy których dostawałem autentycznej, okropnej, strasznej… KURWICY! Pamiętacie tutorial w garażu? Dziś wprawne dłonie szybko go ogarną, jednak wtedy? Dobrze że grałem na Szaraku u kumpla, bo gdyby konsola była moja, pady latałyby jak muchy po oborze. Driver pozwalał nam wcielić się w Tannera, tajniaka, który przenika to światka przestępczego.

Sceny pościgów, odpadające na zakrętach kołpaki, działające zawieszenie, kraksy… Francuski Pościg był dla mnie wtedy ukochanym filmem. Kiedy więc pojawiła się gra, w której niemal tak samo jak w filmie, mogę wyczyniać cuda na ulicach… Z miejsca się zakochałem! Szkoda że seria potem zeszła na psy.

Tony Hawk’s Pro Skater 2

Kto nie chciał wtedy czesać trików na desce? Cisza? No, tak myślałem. Seria o deskorolkowym szaleństwie to było coś cudownego, a sama gra sprawiła, że nawet ja sam posiadłem swego czasu deskę z kółkami. No, umiałem jedynie jeździć do przodu, ale kogo to kurwa obchodziło?

NIESAMOWITA ścieżka dźwiękowa, która kształtowała muzyczne gusta wielu ludzi, efektowne wygibasy i równie efektowne gleby, drugi Tony Hawk to była gra genialna. O tym fakcie zresztą, poświadczyć też może to, że dopiero co na rynku pojawił się remake tej gry, w pakiecie z częścią pierwszą. To dwójka jednak, w opinii wielu graczy, jest tą najlepszą odsłoną. Ciężko się z tym nie zgodzić.

Legacy of Kain: Soul Reaver

Mrok, strach, niesamowity klimat i świetna historia, której co prawda wtedy, gdy grałem po raz pierwszy, w ogóle nie rozumiałem. Cóż, w 1999 roku, moja znajomość angielskiego ograniczała się do… A, co będę ściemniał, ani słowa nie znałem. To wszystko jednak nie przeszkadzało mi w tym, żeby ukończyć grę i dobrze się bawić.

Pamiętam, że cholernie bałem się Raziela, ta jego szczena pod tym szalikiem, autentycznie mnie przerażała. Szkoda, że seria dziś jest kompletnie zapomniana, bo miała naprawdę ogromny potencjał. Marzy mi się jakiś remaster przynajmniej… Gra była brutalna, potrafiła jeżyć włos na głowie, była po prostu genialna. Ehhh, może kiedyś ktoś się nad nami, fanami serii, zlituje.

Gran Turismo 2

Pierwsza gra, przy której spędziłem 20 godzin… Bez przerwy, bez snu, z przerwami jedynie na kibel. Pożyczyłem wtedy PSX od kumpla, nie martwiłem się że konsola wybuchnie, że przydałoby się iść spać, że rodzicielka się drze. Liczyły się kolejne auta, kolejne trasy, liczyła się frajda i kolejne zwycięstwa. Mogłem ulepszać auta, kupować nowe, mogłem wybrać czy chcę symulację, czy jazdę zręcznościową, no gra idealna!

Na nerwy działały mi tylko licencje, gdzie trzeba było wykręcać jakieś chore czasy. Chyba nigdy wszystkich nie wbiłem. To zresztą tradycja, jeśli chodzi o mnie, bo w żadnym GT nie udało mi się licencji zdobyć. Niemniej, jedna z gier, które będę wspominał nawet jako stary dziad, gdy będę musiał żreć tabletki żeby w ogóle móc ruszać rękami.

Resident Evil

Tak, nie mylą Was zmęczone oczy, na liście moich ulubionych gier z PSX, jest Resident Evil. Nigdy nie byłem fanem serii, ba, chyba nigdy żadnej części (Prócz remake RE2) nie skończyłem. Mimo wszystko, gra robiła wtedy na mnie ogromne wrażenie, te przejścia z drzwiami, zdechlaki chcące mnie zeżreć, mroczny klimat.

Nie można też odmówić Residentowi tego, że miał ogromny wpływ na gatunek survival horrorów, a to jest coś. Druga i trzecia odsłona, już mnie tak nie zauroczyły, do jedynki jednak zawsze będę miał wielki szacunek. A może kiedyś zrobię kolejne podejście? Może w końcu przekonam się do serii?

Medal of Honor

Nie potrafiłem grać w „strzelanki” na padzie, wtedy wydawało mi się to torturą, nie umiałem celować, zabijać… Mimo to, pierwszy MoH to dla mnie jedna z najlepszych gier, w jakie kiedykolwiek grałem. Dodatkowo moja miłość do dzieła Spielberga, Szeregowca Ryana, sprawiała że Medal był dla mnie jeszcze cudowniejszy. Zresztą, reżyser najlepszego filmu wojennego tamtych czasów, osobiście angażował się w produkcję gry.

Wrażenie robiła na mnie grafika, misje (Pamiętacie łażenie z niemiecką legitymacją?), arsenał. To kolejny tytuł, gdzie marzy mi się strasznie jakiś remaster. Seria jest martwa od dawna, powstaje co prawda nowa odsłona, do tego w klimatach II Wojny Światowej, ale… Na VR. To nie moja bajka.

Crash Team Racing

Kolejne cudo, przy którym spędziłem nieprzyzwoite ilości czasu. Co-op, mistrzowskie trasy, masa bohaterów, „znajdziek”, gra idealna! Matko, z ilu ja lekcji z kumplem uciekłem, byle tylko znowu móc ponaparzać się w CTR. Gra zresztą była powodem tego, że niemal zaliczyłem w szkole kibel, znaczy, mało co nie zdałem do kolejnej klasy.

Jakiś czas temu wyszedł remake (Podobnie było z trylogią samego Crasha), jednak nie miałem jeszcze okazji zagrać. Nadrobię na pewno. CTR to wielka góra wspomnieć i zajebistych przeżyć.

PSX miał jeszcze ogromną liczbę hitów w bibliotece, jednak wymienianie każdej gry… No, siedziałbym tu przez kilkanaście godzin. Kochałem Colina (O którym możecie posłuchać w mojej recenzji DIRT Rally 2.0), uwielbiałem Spider-Mana (Choć ten na PS4 nadal jest moim ulubionym), zagrywałem się w Tekkena i WipeOuta… Serio, ciężko mi wymienić wszystkie gry, które wtedy spędzały mi sen z powiek.

Aha, gdyby ktoś pytał – na liście nie ma Final Fantasy bo… Cóż, nigdy nie byłem fanem żadnej części, kumpel kochał FFVII, to które kocha pewnie wiele z Was, ale mnie jakoś nigdy to nie kupiło. To niezaprzeczalny klasyk, ale totalnie nie mój świat. Podobnie zresztą, sprawa ma się z Tomb Raiderem – nie lubiłem przygód Pani Archeolog. Szczerze przyznam, że dopiero te najnowsze odsłony mnie kupiły, te stare nigdy mnie szczególnie nie porwały.

PSX to konsola, która będzie dla mnie wiecznie żywa. To sprzęt, który sprawił że pokochałem granie na padzie, to sprzęt który szczerze kocham i… Kurwa, żałuję, że nigdy nie miałem własnego Szaraka. Zawsze grałem u znajomych, albo w pewnym salonie w Legnicy, gdzie za grosze, można było siedzieć przy konsoli godzinami. Chyba czas przeszukać Allegro…

A Wy? Jakie gry wspominacie najlepiej?